gdyby ktoś komuś coś, to niby nic, ale zawsze

Wpisy z tagiem "youtube"

This is so cool!

O politykach

Można od razu oglądnąć od 3 minuty.

ło je je je

Czasami w życiu zdarzają się dziwne rzeczy. Na przykład Chasyd śpiewający reggae – Matisyahu.

Więcej o Chasydach można przeczytać i obejrzeć tutaj.

Cała Polska odbudowała Warszawę

W poprzednim poście pisałem o ciekawostkach usłyszanych od właściciela restauracji w Elblągu. Jedną z nich jest hipoteza o cegłach. Zaraz po zakończeniu działań wojennych znakomita większość miast i miasteczek na ziemiach polskich i „odzyskanych” wyglądała jak rozgarnięta sterta cegieł. Powszechny jest pogląd, że większość tych cegieł została wywieziona do Warszawy. Wtedy bowiem „cały naród budował stolicę”. Z cegieł szczecińskich, olsztyńskich, gdańskich, elbląskich i Bóg wie jeszcze jakich kamienic odbudowano te warszawskie. Widziałem nawet zdjęcie ulicy Piwnej w Gdańsku, zaraz obok Bazyliki Mariackiej, na której poprowadzono bocznicę kolejową służącą zapewne do wywozu cegieł z gruzowiska, jakie zostało po starym mieście.

Do ogólnonarodowej akcji odbudowy Warszawy swój kamyczek dołożył także mój dziadek. Dziadek znalazł pewnego dnia zakopany w ziemi słój wypełniony kosztownościami, głownie złotą biżuterią. Znalezisko postanowił przekazać na szczytny cel jakim była oczywiście odbudowa stolicy. Tak dziadek postanowił i tak zrobił. Tak o tym opowiadał, najpierw swoim dzieciom a potem wnukom. Zauważyłem, że im starszy był dziadek, tym cel był mniej szczytny w jego opowieściach. Pod koniec życia dziadek wręcz żałował, że nawet swojej żonie pierścionka z tego słoja nie zostawił.

Wracając do restauratora z Elbląga. Wg niego, spalona cegła jest zbyt krucha, aby budować z niej nowe budynki. Warszawę odbudowano z nowych cegieł. Te z gruzów zostały zmielone na pył, pył został wywieziony do Moskwy i zrobiono z niego nawierzchnię Placu Czerwonego. Że tak powiem – karkołomna hipoteza.

Na koniec coś z zupełnie innej beczki ;)

Ja wiem…

… że się społeczeństwo domaga nowych postów. Ale bardzo trudno mi pisać, bo mam dłonie mi zgrubiały od ciężkiej fizycznej roboty. Kartony wnosić, meble skręcać itp.

Takie drobne podsumowanie

Prace wykończeniowe w mieszkaniu mają się ku końcowi. W piątek przyjechała ekipa Komandora od zabudowy szaf. Przyjechali, zmontowali, przy okazji przewiercili kabel w ścianie. Nie przywieźli ze sobą drzwi, bo „źle przycięli lustra”. Jak można coś źle przyciąć mając wymiary??? Dziś, w poniedziałek mieli przyjechać z gotowymi lustrami a wcześniej mieli zadzwonić. Nie przyjechali i nie zadzwonili. Pełna profeska.

Dziś również przyjechała ekipa montująca drzwi. Chociaż za wykonanie i montaż drzwi zapłaciliśmy grubo ponad nasze miesięczne zarobki razem wzięte, to i tak dwa z czterech skrzydeł oraz wszystkie opaski pojechały z powrotem, bo były niedokładnie pomalowane. I tak to zamiast przeprowadzić się na gotowe przed świętami, przeprowadzimy się po świętach. Może.

A na koniec takie małe podsumowanko tego pięknego dnia.

Parkiet

Wczoraj przyjechała do nas ekipa do wykończenia parkietu.

http://www.youtube.com/watch?v=AXT9PltP0ao

Kot in Japan

Coś z tym kotem jest nie tak…

Polecam resztę filmików tego koleżki.

Ciemniak

Ponad pół roku temu zacząłem fotografować metodą tradycyjną. Czarno-biała klisza, analogowy aparat, samodzielne wywoływanie filmu. Sprzęt podarowali mi dobrzy koledzy – Kuba i Piotr. Trochę rzeczy trzeba było dokupić. Pierwsze rezultaty mogliście zobaczyć tutaj.

Po tysiącach zdjęć pykniętych ot tak sobie cyfrówką, przesiadka na kliszę sprawiła, że ręka drżała mi przy każdym ujęciu. Tu nie ma karty o pojemności 300 zdjęć, z której kiepskie fotki można skasować jednym przyciskiem. Jest za to niewybaczająca klisza, 36 klatek, która na dodatek kosztuje.

Co mnie w tym fascynuje? Owa namacalność, o której napisałem w poprzednim poście. Robiąc tysiące cyfrowych zdjęć, trzymamy je przeważnie na dyskach komputerów lub płytach CD/DVD. Rzadko spotyka się osoby, które robią odbitki z cyfrowych zdjęć i trzymają je w albumach. Cyfrowe fotografie, tak naprawdę, fizycznie, nie istnieją.

Fotografowanie na kliszy to frajda. Samodzielne wywoływanie czarno-białych negatywów to mokra robota. Prawdziwa jazda zaczyna się przy odbitkach w ciemni ;-) Przedstawiam Wam foto-story o mojej ciemnej stronie fotografii.

Koty

Kot to takie zwierzę, które nic, tylko siedzi i knuje. Knuje, jakby tu tak podejść i zaatakować znienacka.

Ja to mam dobre połączenie

http://www.youtube.com/watch?v=fBfQgcLvg-c

Hakuna matata ;-)