gdyby ktoś komuś coś, to niby nic, ale zawsze

Wpisy z tagiem "foto"

Chwila nieuwagi

Wystarczyła chwila nieuwagi i kot najpierw zeżarł Andrzeja a potem zajął jego miejsce.

Deweloperka

Tak się buduje w moim rodzinnym mieście. Podpowiedzcie mi proszę, gdzie pobierali nauki ci architekci? Co to jest post-post-modernizm, czy późne rokokoko?

No dole kamienica, na górze... UFO?

 

Od ściany do ściany 5,5 kroku

W poszukiwaniu podobieństwa

Do mnie nie jest podobny. Do listonosza też nie. Mleczarz u nas nie chodzi. Może jakiś Jehowy?

Portrecik

A niech to piorun trzaśnie

Amatorskie. Widok z okna u teściów z 21 maja 2011.

Słoneczny mural

Jak wiadomo Zaspa słynie z murali. Dziś wracając z pracy akurat miałem przy sobie aparat i akurat się jeden taki mural sam namalował.

„Czemu niosę aparat?” że tak zacytuję tekst piosenki kabaretu Łowcy. B. Bo we firmie robimy porządki i dokumentowałem ich przebieg. Oto ile niepotrzebnych rzeczy potrafi zmagazynować prawie setka inżynierów.

Tak gdzieś we wnętrzu tej góry znajduje się pojemnik przewidziany na śmieci.

Stare zdjęcia

Zdjęcia się robi. Cyfrowych zdjęć robi się bardzo dużo. Potem leżą na dysku komputera i czekają na dobre czasy. Kolega zrobił tyle zdjęć z urlopu, że ponad rok je przeglądał. Ja też tak mam. Tym bardziej, że zrobione zdjęcie muszę jeszcze obrobić.

Przed obróbką

Po obróbce

Poniżej przedstawiam zdjęcia jakie zrobiliśmy z Anią na molo w Sopocie 20 lutego 2010 roku. Do obróbki usiadłem całkiem niedawno. Pomyślałem więc, że skoro są to stare zdjęcia (bo z lutego) to zrobię je na staro ;) Może być?

Impresjonizm kalifornijski

Byliśmy kiedyś na wystawie malarzy reprezentujących nurt impresjonizmu kalifornijskiego. Kurczę, zawsze chciałem to powiedzieć ;-) Pamiętam z tej wystawy, że impresjoniści z całego świata przyjeżdżali do Kalifornii nie ze względu na piękno krajobrazu, ale głównie ze względu na światło. Ciepłe, słoneczne światło. Takie samo jak w krajach śródziemnomorskich, tylko że inne.
Bardzo chciałbym Wam pokazać na zdjęciach to słońce i te krajobrazy nim oświetlone, ale nie pokażę. Pogoda nie dopisała. Niemniej jednak coś pokażę.

Ocean podczas odpływu, Loma Point – San Diego

Ogród japoński, Balboa Park – San Diego

Balboa Park – San Diego

Podczas gdy ja fascynowałem się kolibrami i pelikanami,
tubylcy wykazywali wielkie zainteresowanie zwykłymi kaczkami krzyżówkami.
Co kraj to obyczaj. Balboa Park – San Diego

Ogród kaktusów, Balboa Park – San Diego

San Diego

Newport Beach

Newport Beach

Newport Beach

Newport Beach

W drodze do źródła

Skoro już mieszkamy na Wielkim Kacku, to wypadałoby poznać okolicę. Wybraliśmy się więc na spacer do Źródła Marii. Źródło to znajduje się w lesie. Idąc lasem napotyka się grzyby. Ja tam się nie znam na grzybach, ale ten wyglądał na jadalny.


Ten osobnik z kolei wyglądał na jadalny, ale tylko raz.


Widok z kładki nad obwodnicą.


Portret jesienny pod tytułem „UFO” ;-)


U celu. Maria i jej źródło.


Amen.

Parking prawie wolny

Tylko dwa miejsca zajęte

Emilia i Adam Jackiewiczowie 2009-09-12

No i stało się. Siostra mi za mąż wyszła. Ona panna z Mławy, on kawaler z Płońska. Wielka radość. Szczerze mówiąc, to chyba przejąłem się tym ślubem bardziej niż własnym. Wiadomo, rola świadka zobowiązuje.

100 lat Młodej Parze! ;-)

Poniżej zdjęcia. Po drugiej stronie aparatu Anna Świniarska.





Zabawa w rodzinę idącą do cyrku. Ja grałem słonia. Nie mogłem przecież zagrać kogoś innego.

Szczęśliwi rodzice

Kolorowo nie-cyfrowo

Slajdowo. Po co mieć coś od razu. Lepiej robić zdjęcia przez całe wakacje na kliszy a potem wywołać.

Maki. Te same co tu. 2009-06-19
Zlot żaglowców w Gdyni. 2009-07-04. To samo co tu.
Rodzice Ci sami od urodzenia. fot. Ania.
Motyl i bąk?
Martwe jezioro w miejscowości Krutyń.
Nie wiem czemu, ale zapadły mi w pamięć słowa Teofila: „jezioro, w którym nie ma życia
Ania w kajaku na Krutyni.
Teofil w kajaku na Krutyni.

Rurka Pitota

Karteczka wisząca nad pisuarem w męskiej toalecie aeroklubu w Pruszczu.

Żona co z nieba mi spadła – fotostory

Otóż Ania postanowiła skoczyć ze spadochronem. W tandemie. Firma stawia, więc czemu nie. Udało się za trzecim podejściem. Raz już byliśmy na lotnisku w Pruszczu i czekaliśmy na jej kolejkę, ale pogoda popsuła zabawę. Tydzień i dwa tygodnie później padało (bo to był przecież lipiec – środek pory deszczowej). Udało się w końcu załapać na sprzyjającą pogodę 8 sierpnia.

Ania w ubranku z napisem „Danger”

Skok w tandemie wymaga bliskości i wzajemnego zaufania.

W tej pozycji można swobodnie wymiotować.

Konrad i Ania, czyli misja na Marsa.

Świat jest mały – kolega Kuba też skakał.

Nie-tęga mina przed startem.

„Czy moje jędrne pośladki wytrzymają twarde lądowanie?”

Ania wchodzi na pokład SP-ANI

Pułap docelowy: 3000m

Tak skaczą zawodowcy.

Bujanie w obłokach

Ania wybierała spadochron pod kolor kombinezonu.

Lot

Kolejka do lądowania

Schodzenie…

Przyziemienie. Wyraz twarzy – bezcenny.

„Nie wiem, jak ty Konrad, ale ja zaraz zwymiotuję”

Tym samym żona wjechała mi na ambicję i to konkretnie ;-) Niemniej jestem z niej ogromnie dumny.

Wrzeszcz!

Chyba najbardziej malownicza dzielnica Gdańska. Polecam się tam zgubić na trochę. Poniżej zdjęcia z placu Wybickiego, gdzie znajduje się fontanna i ławeczka-pomnik Oskara, głównego bohatera powieści Güntera Grassa „Blaszany bębenek”.




Zlot żaglowców – parada

Parada miała się odbyć wzdłuż brzegu z Gdyni aż do Brzeźna. Pomyślałem zawczasu, że klif w Orłowie będzie całkiem niezłym punktem obserwacyjnym. Nie chciałem nic przegapić, więc na miejsce udałem się odpowiednio wcześniej. W sumie siedziałem bez ruchu trzy i pół godziny na ziemi pilnując miejsca. Wydaje mi się, że warto było.

Paradę odbierał poczciwy „Dar Pomorza”. Wyciągnęli staruszka z portu na holu.

Paradę poprowadził statek pożarniczy. Efektowne nieprawdaż?

„Dar Młodzieży” – klasycznie piękna fregata

Spotkanie młodego ze starym – „Dar Młodzieży” i „Dar Pomorza”

Największy, rosyjski prosto z Murmańska – „Siedow”


Brat bliźniak „Daru Młodzieży” – rosyjski „Mir”

„Zawisza Czarny”

„Aleksander von Humboldt”

Więcej zdjęć tutaj.

Zlot żaglowców – sobota

Nie wiem, czy jest taka jednostka chorobowa jak lęk przed tłumami ludzi. Wchodząc w sobotę na nabrzeże przy Skwerze Kościuszki w Gdyni, miałem moment, że chciałem uciec. Tysiące ludzi, dzieci, psów i Bóg wie jeszcze czego tłoczyło się, aby obejrzeć goszczące w Gdyni żaglowce z całego świata. Trudno było zrobić jakiekolwiek zdjęcie, w którym nie byłoby przynajmniej piętnastu ludzi. Najbardziej rozbawiła mnie pewna mała dziewczynka, która pośrodku tego bałąganu oznajmiła swemu tacie: „Mnie statki najmniej interesują”

Rodzice i ich najlepsza synowa

Roślinka – fot. Ania

Holenderskie chodaki – fot. Ania

Szekla

Najpierw kobiety i dzieci!

„Lord Nelson” – jedyny żaglowiec przystosowany dla niepełnosprytnych.
Nawet na bukszpryt można wjechać wózkiem.

To był wyczerpujący dzień.

Z dala od drogi

Tytuł trochę przewrotny. Maki pokazane na zdjęciach wykonanych przez moją małżonę rosną zaraz obok trasy nr 7. W tle widać nawet rafinerię.

fot. Ania

fot. Ania

fot. Ania

fot. Ania

Jechaliśmy do Olsztyna. Inaczej niż zwykle. W Pasłęku skręciliśmy na Morąg. Mało kto tamtędy jeździ i mało kto wie jak tam jest pięknie.


Rynny na Powroźniczej

Nawet nie wiem skąd to tak





„Chcę być taki jak on”

Ryba

Powiesiłem ją w końcu

a widzialeś na zieleniaku portret Wałęsy stylizowanego na „czegewarę”

Widziałem

Gokarty

W piątek chłopaki z pracy wybrali się na gokarty. Takie duże chłopaki w takich małych samochodzikach z silnikiem od kosiarki. Fajna zabawa ;-)