gdyby ktoś komuś coś, to niby nic, ale zawsze

Punkt odniesienia

Jakiś czas temu zauważyłem, że Andrzej może całymi minutami (!) patrzeć w jedno miejsce w naszym mieszkaniu. Wykorzystujemy to miejsce aby uspokoić małego. Nie opowiadałbym wam o tym, gdyby nie fakt, że jest to miejsce absolutnie nieatrakcyjne ani dla nas, ani dla naszych gości. Oto ono:

Roboczo nazwaliśmy je „roślinka”. Problem w tym, że jest to widok o działaniu kojącym na nasze dziecko, więc przez jakiś czas nie możemy niczego tam zmienić. Roślinka, której gatunku Ania nie pamięta, znalazła się także pod ścisłą ochroną.

3 komentarze Subskrybuj komentarze

  1. Joanna 02 listopada 2011 23:20

    z daleka wygląda jak hoja… ale czy taka hójka może odprężyć?

  2. Jarek 02 listopada 2011 23:27

    Na tak postawione pytanie jest tylko jedna logiczna odpowiedź: widocznie może odprężać, skoro odpręża ;)

  3. Anna from Volcano 03 listopada 2011 17:03

    to nie hoja, ale inna roślinność jakaś. niemniej, nie będąc hoją, nadal fascynuje Andrzeja;).

Skomentuj