gdyby ktoś komuś coś, to niby nic, ale zawsze

Z perspektywy kilku dni

Uczymy się. Reagować, obserwować, działać. Uczymy się na nowo spać i jeść. Pierwsze dni w domu były nerwowe, ale dzięki dobrym radom przyjaciół udało nam się wyjechać na prostą.

Najciekawsze jest to, że rady się różnią. Jedni radzą jeść matce ciemne pieczywo, inni jasne. W jednym przepisie na regenerujący rosół z wołowiny występują brokuły. Inni radzą unikać kalafiorowatych a w ogóle to „rosół jest zdradliwy”. To, że rady mam, które opiekowały się nami i naszym rodzeństwem, będą się różnić od rad współczesnych matek, to było do przewidzenia.

Najlepsza pod tym względem jest pewna broszurka, która radzi na stronie 2 w dziale „Dieta mamy karmiącej” odżywiać się racjonalnie a wśród polecanych produktów występuje mleko krowie, żeby pięć stron dalej wymienić mleko w grupie produktów silnie uczulających, których należy unikać.

Jak to przeczytałem gdzieś na internetowym forum, jest na Morenie w Gdańsku pewien pediatra, który pociesza matki, że po piątym dziecku będą wiedziały wszystko.

Dziękujemy Wam za wszystkie życzenia, gratulacje i dobre myśli. Od dobrych myśli robi się nam dobrze ;)

2 komentarze Subskrybuj komentarze

  1. lukie 17 sierpnia 2011 10:19

    Byliśmy niedawno na Kaszubach. Pan Zenek (który pochodzi z Podlasia, pow. Mońki) opowiadał o kobiecie ciężarnej która pracowała na polu. W pewnym momencie pojawiły się skurcze i inne oznaki tego, że nadszedł czas. Poszło dziewczę do chaty rodzić, dziecko przyszło na świat, przemyli wodą ze studni i kobieta wróciła na pole wykopywać kartofelki.
    Jak następnym razem pojedziemy na Kaszebe spytam pana Zenka w którym tygodniu dziecko dostało po raz pierwszy smażony boczek ze zsiadłym mlekiem.
    To były lata 70te..

  2. Jarek 17 sierpnia 2011 20:07

    Jak to „w którym tygodniu”? Od razy dostało w tej chacie i poszło matce pomagać ;)

Skomentuj