gdyby ktoś komuś coś, to niby nic, ale zawsze

Z cyklu „Powiedzonka mojej mamy”

Dla martwiących się na zapas:

Przyjdzie czas, będzie rada.

O osobach małego wzrostu:

Pięć minut na małym zegarku.

O dziecku z dobrym apetytem:

Lepiej płacić piekarzowi niż lekarzowi.

To ostatnie pasuje jak ulał do naszego małego ssaka. W ciągu 10 dni przytył 0,5 kg i w wieku dni 15 waży 4,2 kg. Dziś matce zabrakło mleka w zasobnikach i trzeba było zapchać małego sztucznym. Już szukam pracy na drugi etat ;)

2 komentarze Subskrybuj komentarze

  1. Violiber 24 sierpnia 2011 17:22

    Aż sprawdziłam w książeczce zdrowia Mateuszka, miał 3 tygodnie gdy doszeł do 4200! tak czy inaczej taki szybki przyrost wagi daje Andrzejkowi szansę na karierę sportową, jeśli przyrost wzrostu oddziedziczy po tacie- to urodzony koszykarz, jeśli po mamie, to przy tych przybywających w dzikim tępie kilogramach- sumoka ;) Wszędzie widzę takie pulchniutkie dzieci, jak aniołki z barokowych malowideł, a ten nasz roześmiany pęczek szczęścia wygląda jak młody szczypiorek. Gratulujemy kawalera z tak wielkim apetytem na życie :)

  2. Anna from Volcano 24 sierpnia 2011 20:44

    Jaro powiedział, że nasz syn wygląda jak kibol i straszy mnie, że Mały kiedyś przyjdzie i zawoła dudniącym głosem „Mama, daj na Lechię”;). Jakby nie brał, to zawsze jakaś kariera „sportowa”;).

Skomentuj