gdyby ktoś komuś coś, to niby nic, ale zawsze

Ekscentryczność

Dziś odwiedziła nas przemiła pani pediatra w ramach tzw. patronażu. Popatrzyła na malucha, sprawdziła stan techniczny, opukała i osłuchała. Już na wejściu stwierdziła, że płuca i serce ma zdrowe, bo inaczej to by się tak nie darł. Potem usiedliśmy przy stole i rozmawialiśmy. Dowiedzieliśmy się, że „nie chce nas straszyć, ale” i tu wymieniała listę zespołów chorobowych o rozmaitej etiologii. Przeszliśmy do tematu szczepień. Tutaj zostaliśmy poinformowani, że zaszczepić malca można prawie na wszystko tylko ona „nie chce nas straszyć, ale …”. Tutaj opinia pani doktor okazała się zbieżna z linią prezentowaną przez moją mamę, pielęgniarkę, która szczepi dzieci dłużej niż ja chodzę po świecie.

Pani doktor zasugerowała również dostosowanie terminarza szczepień do planów jakie mamy wobec dziecka. Na pytanie „Jakie macie plany dla dziecka?” w pierwszej chwili pomyślałem o studiach na medycynie czy prawie. Okazało się, że pani doktor chodziło raczej o bliższe plany np. o to czy chcemy uczęszczać dziecko do żłobka. Kolejne pytania również okazało się dla nas nieoczywiste: Czy prowadzimy ekscentryczny tryb życia? Czy będziemy zabierać dzieci do galerii? Zdziwiłem się, no bo co taki maluch może przeszkadzać w galerii. Obrazy czy fotografie nie zapadną mu w pamięć, dziecko w galerii to co prawda nie jest częsty widok, ale żeby od razu ekscentryczność? Tutaj z kolei wyszła nasza niecodzienność, bo pani doktor miała na myśli galerie handlowe.

P.S. To już drugi raz, kiedy na pytanie o „galerie” neurony w moim mózgu tworzą mi wyobrażenie o pomieszczeniu ze sztuką w środku zamiast o współczesnej świątyni konsumpcjonizmu. Ech…

P.S.S. Jednak byłem dziś w galerii, przymierzyłem ładne buty ;)

Skomentuj