gdyby ktoś komuś coś, to niby nic, ale zawsze

Socjopata

Chyba jest to jedna z oznak starzenia się – coraz częściej denerwują mnie ludzie. Tak ogólnie. Działają mi na nerwy. Po kolei: dzieci, kobiety i starcy. W rzeczywistości i w Internecie. W sklepie, tramwaju, w windzie. W korkach i na chodnikach. Podobnie jak moja Ania, z chęcią wybrałbym się na wielki, stadionowy koncert, gdyby nie Ci Wszyscy Ludzie. „Jestem socjopatą” pomyślałem sobie. Dla pewności postanowiłem się upewnić co do definicji słowa „socjopata”. Za Wikipedią:

Socjopatia – zaburzenie osobowości, przejawiające się nierespektowaniem podstawowych norm etycznych oraz wzorców zachowań w społeczeństwie, uwidaczniające się w wyraźnym braku przystosowania do życia w społeczeństwie.

No i zapaliła mi się lampka. Zaraz, zaraz. Nierespektowanie podstawowych norm etycznych i wzorców zachowań w społeczeństwie? Przecież ja te normy respektuję. To Ci Wszyscy Ludzie ich nie respektują. Śmiecą, wpychają się w kolejkę, przeklinają, śmierdzą w tramwajach, mają głęboko zasady współżycia sąsiedzkiego. To Ci Wszyscy Ludzie, nie ja.

Cechy charakterystyczne tego zjawiska:

  • brak sumienia i odpowiedzialności wobec innych
  • brak wstydu, poczucia winy i skruchy, osoby te nie są zdolne do głębokiej troski o drugiego człowieka
  • kontakty międzyludzkie są u socjopatów znikome, nastawione na eksploatację drugiej osoby
  • kłamliwość i manipulowanie jednostką, wykorzystywanie do własnych celów
  • nieprzywiązywanie się do drugiego człowieka, brak reakcji na zaufanie, miłość i czułość; socjopata nie odbiera sygnałów z otoczenia, nie reaguje na przykłady innych, na to co jest normą, a co nie.

Brak sumienia i odpowiedzialności za innych? To przecież nie ja, tylko Ci Wszyscy Ludzie wsiadają pijani za kierownicę a potem wyprzedzają na trzeciego na drodze.
Brak wstydu i troski o drugiego człowieka? To przecież nie ja, tylko Ci Wszyscy Ludzie kłamią mi bezwstydnie w żywe oczy mówiąc, że czarne jest białe a białe jest czarne.
Znikome kontakty nastawiane na eksploatację drugiej osoby? To nie ja, tylko Ci Wszyscy Ludzie uśmiechają się do mnie tylko gdy czegoś potrzebują a potem nie poznają mnie na ulicy.
Kłamliwość i manipulowanie jednostką? To nie ja, to Ci Wszyscy Ludzie karzą mi się podpisywać pod umowami z drobnym druczkiem, aby jak mówią słowa piosenki „zrobić mnie w ch_ja za moją kasę”.
Nie reagowanie na przykłady innych? To nie ja, to Ci Wszyscy Ludzie mają wszystkich gdzieś, kiedy ja grzecznie puszczam na ulicy innych „na suwak” i zawsze znajdzie się jakiś palant, który musi być pierwszy przed wszystkimi.

Wniosek jest prosty – to nie ja jestem socjopatą tylko Ci Wszyscy Ludzie. Żyję w społeczeństwie socjopatów. Mam trudności z funkcjonowaniem we wspólnocie, gdzie normą jest posiadanie jak najmniej wspólnego z drugim człowiekiem.

Czy na sali jest lekarz? Najlepiej psychiatra.

11 komentarzy Subskrybuj komentarze

  1. Anonymous 13 kwietnia 2010 09:13

    No to udało Ci się rzucić inne światło na moje postrzeganie socjopatii i … siebie:).Okazuje się, że czasami warto zagłębić się w definicję jakiegoś słowa.Jakoś nigdy dotąd nie pomyślałam o socjopatii w kategoriach, które przedstawiłeś. Raczej zawsze było mi bliższe myślenie, że to ze mną jest coś nie tak, a tu proszę, takie proste wyjaśnienie nurtujących kwestii:).Czy to oznacza, że teraz będziemy chodzić na same fajoskie, kameralne koncerty w stylu jak ten ostatni Lao Che, gdzie ci WSZYSCY LUDZIE świetnie się bawią bez zadeptywania innych?W końcu też trzeba zrobić naklejkę kasztana,ale tylko i wyłącznie w celach edukacyjnych-dla socjopatów i rozrywkowych-dla nas:).żona ex-socjopatka;)

  2. Ferlin 14 kwietnia 2010 09:15

    Dostrzegam taki sam problem od dłuższego czasu, ale nigdy nie udało mi się go tak trafnie go zdefiniować. Pytanie tylko do czego to prowadzi? Społeczeństwo podzieli się na dwie grupy – socjopatów i niesocjopatów?

  3. Jarek 14 kwietnia 2010 09:52

    Tylko na dwie?

  4. Gregor 15 kwietnia 2010 09:38

    Trafiłeś w sedno sprawy. Jak to niektórzy mówią: "Piękny kraj zamieszkiwany przez głupi naród".

  5. Jarek 15 kwietnia 2010 12:38

    @Gregor Chyba już kiedyś umieszczałem ten cytat z Piłsudskiego: Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy.

  6. Anonymous 17 kwietnia 2010 22:59

    Po co zaraz psychiatra. Zapraszam do Kairu. Po tygodniu tutaj spędzonym zupełnie innym okiem spojrzysz na polski "chaos". Zaaplikujemy Ci znośną dawkę przechodzenia przez jezdnię, wsiadania do metra, wyskakiwania z autobusu (na przystanku przy prędkości, powiedzmy, minimalnej), dwugodzinnego targowania na bazarze, oczekiwanie na niepunktualnych tubylców. Myślę, że po kairskim treningu ludzie i ich głupie zachowania staną się dla Ciebie przezroczyści.

  7. Jarek 17 kwietnia 2010 23:06

    Teo, mi bliżej raczej do modelu skadynawsko-germańskiego. Ordnung muß sein. A czy mieszkańcy Kairu przeklinają na ulicy?

  8. pablosz 22 kwietnia 2010 15:14

    I tu tkwi zasadniczo problem większości Polaków – chcieliby, żeby w Polsce było jak w Niemczech, z ich porządkiem i przestrzeganiem reguł, ale jednocześnie za nic w świecie nie chcieliby mieć niemieckiej mentalności. Tak się nie da. W skali "ordnungu" znajdujemy się gdzieś w połowie pomiedzy niemcami i włochami i trzeba się z tym pogodzić, bo inaczej doprowadzi nas to do permanentnej frustracji.

  9. Jarek 22 kwietnia 2010 15:42

    Same Włochy pokrywają spory zakres skali. Sycylia a Piemont na przykład.

    Co to jest "niemiecka mentalność"? To na przykład, że doniosę na sąsiada, że wywozi śmieci do lasu? No tak, wg "polskiej mentalności" wtedy będę złym donosicielem a sąsiad prześladowaną ofiarą.

  10. Mariusz 28 kwietnia 2010 22:00

    Lekarza powiadasz .. diagnoza? .. jednak chyba jesteś typowym Polakiem…odtrutka…dłuższa poróż ku kulturom wschodnim

  11. Jarek 28 kwietnia 2010 22:17

    Typowy Polak – czyli schorzenie nieuleczalne ;)

Skomentuj