gdyby ktoś komuś coś, to niby nic, ale zawsze

W drodze do źródła

Skoro już mieszkamy na Wielkim Kacku, to wypadałoby poznać okolicę. Wybraliśmy się więc na spacer do Źródła Marii. Źródło to znajduje się w lesie. Idąc lasem napotyka się grzyby. Ja tam się nie znam na grzybach, ale ten wyglądał na jadalny.


Ten osobnik z kolei wyglądał na jadalny, ale tylko raz.


Widok z kładki nad obwodnicą.


Portret jesienny pod tytułem „UFO” ;-)


U celu. Maria i jej źródło.


Amen.

1 Komentarz Subskrybuj komentarze

  1. Anonymous 12 listopada 2009 09:24

    Bejbe, a posiadłość "Carringtonów" odkryta przez przypadek? To był dopiero ciekawy punkt wyprawy po dzielni:)…
    Ania

Skomentuj