gdyby ktoś komuś coś, to niby nic, ale zawsze

We can belive in change

Podążając za hasłem wyborczym Baracka Obamy, pierwszego czarnego afroamerykańskiego prezydenta USA, dokonaliśmy zmiany. Zmiana jest iście pokoleniową zmianą. Oto wysłużony osiemnastoletni Opel Vectra znany w środowisku jako opelek-dupelek odchodzi na emeryturę.

Ania i jej Miś

Miś, jak go w chwilach czułości nazywała Ania, przyszedł do nas w drodze spadku po moim dziadku wiosną 2006. Jako wiekowy samochód, prawie codziennie odkrywał przed nami coraz to nowe dźwięki – skrzypienia, brzęczenia i stukania. Spisywał się dzielnie, ani razu nie zawiódł w trudnych sytuacjach. Wiele przeszedł i wiele przejechał

Oberwanie chmury w centralnej Polsce

Pęknięta opona. Pomimo uszkodzenia nie zeszło z niej powietrze.

177777 km przejechane. My przejechaliśmy nim ponad 40 tysięcy kilometrów.

Shit happens!

Ania prowadzi.

Miejsce Opla zajmie teraz młoda, narowista Japonka – Toyota Corolla. Kojota ma cztery lata i daje się nam powoli poznawać. Jej dizelek jest bardzo oszczędny i wydaje sympatyczny pomruk. Najbardziej lubię, gdy wskazówka obrotomierza przekracza 1800 obr./min. i słychać jak włącza się turbina. Pyszności!

Przekazanie pałeczki.

Mamy nadzieję, że Kojota utrzyma wysokie standardy niezawodności ustanowione przez poprzednika i bezpiecznie dowiezie nas w odwiedziny do Was, gdziekolwiek jesteście. No może z wyjątkiem Bożeny, która mieszka w USA.

2 komentarze Subskrybuj komentarze

  1. Anonymous 09 lutego 2009 15:53

    piękna …

    Jaro – teraz czujność +10! za kierownicą „sięgaj tam, gdzie wzrok nie sięga”, czyli uważaj na szalonych kierowców 3city, cyklistów (nie otwieraj drzwi, jak stoisz na czerwonym!) ale – przede wszystkim – uważaj na empeki …

    czekam na Kojotę w Łęczycy

  2. marioo 09 lutego 2009 17:51

    piękne oczy…

Skomentuj