gdyby ktoś komuś coś, to niby nic, ale zawsze

„I’m leaving on a jet plane”

Dziwne uczucie towarzyszy mi dziś przez cały dzień. Jeszcze tam nie doleciałem a tutaj już mnie nie ma. Po kilku dniach przeliczanie walut i temperatur weszło mi w krew. Patrzę ze zdziwieniem na ceny w naszych sklepach, na cenę benzyny na stacjach paliw, na ludzi marznących na ulicach. Tak jakbym nie był stąd. W Kalifornii za kilka dni będzie 20°C (68°F), paliwo jest tanie jak barszcz i iPhone’y za 400$ ;-)
W pracy koledzy miło pożegnali się ze mną. Aż za miło. Nie wyglądało to jak pożegnanie przed urlopem, przed delegacją też nikt nigdy się ze mną nie żegnał. Nie wiem co o tym myśleć ;-/
Za to stojąc na czerwonym świetle w radio zaczęli grać „if you’re going to San Francisco, be sure to wear some flowers in your hair”. Zrobiło mi się bardzo miło.

Następny post napiszę już zza wielkiej wody. C U

5 komentarzy Subskrybuj komentarze

  1. marioo 12 stycznia 2008 23:21

    tyle startów co lądowań. Powodzenia

  2. Modelarz 13 stycznia 2008 03:12

    Mam nadzieję, że lecisz Air France, British Airways lub Lufthansą (a może innym europejskim przewoźnikiem), a nie żadną z amerykańskich linii (fuj, fuj, triple fuj). Mam nadzieję, że nie lecisz Boeingiem tylko Airbusem (wprawdzie poszycie jest z GRP* ale to w końcu europejska marka). Tak czy inaczej lepiej zginąć z rąk europejskich konstruktorów niż amerykańskich lub, co gorsza, terrorystów. Głowa do góry, ja swoje życie powierzałem w ręce Airbus wiele razy i było miło (raz nawet tak miło, że do końca nie pamiętam). Boeingiem nie polecę, chyba, że mnie ktoś zmusi (co może się zdarzyć niebawem). Nie bądź więc rura i nie pękaj, bo z tego co wiem to chciałeś być pilotem.

    *Glass Reinforced Plastic – tylko dla ludzi o silnych nerwach, nie dla podróżujących i bliskich niezainteresowanych polisą.

  3. danny 13 stycznia 2008 22:15

    ja tez milo mysle o stanach.

    We wtorek wyniki za 07′ podaje Citigroup – gielda sie zjebie.

    W czwartek wyniki podaje Merril Lynch – gielda sie zjebie.

    Żorż Busz cały weekend mówił o wojnie z Iranem – giełda się zjebie.

    Po kryzysie subprime szykuje sie kolejny kryzys na rynku kart kredytowych – giełda się zjebie.

    Cena ropy w ciągu 4 tygodni pokona 100$/baryłka – giełda się zjebie.

    Nie zrzucę bomby na ten kraj tylko z szacunku, ze tam chwilowo jestes. Koniec monologu, wracam do picia …

  4. Modelarz 13 stycznia 2008 22:25

    no to jest nas dwóch. a jutro u drzwi stanie załoga dżi i nas wsadzą do pierdla za rozpowszechnianie niechęci do jedynie słusznego sojusznika. jak to się mówi: historia po raz kolejny zatoczyła krąg (tak jakby się dało zatoczyć prostokąt :)

  5. jarfos 16 stycznia 2008 20:58

    No i wykrakał…
    Giełda się zjebała.

Skomentuj